W niedzielne popołudnie w sali widowiskowej Centrum Kultury i Rekreacji we Wschowie odbyły się uroczystości z okazji 70-lecia Domu Kultury. Dawni dyrektorzy instytucji wspominali ze sceny lata swojej służby, a w programie muzycznym wystąpił m.in. Zbigniew Iłowski – solista, który przez 28 lat był pracownikiem wschowskich instytucji kultury.
Między blokami artystycznymi na scenę wychodzili byli dyrektorzy. Artur Obuchowicz, prowadzący całą uroczystość i obecny dyrektor CKiR, nawiązał do zakresu pracy instytucji – od zabaw przedszkolnych po organizację Dni Wschowy.
– Pamiętacie MacGyvera? Mógłby się od nas wiele uczyć – mówił do zebranych.
Tadeusz Kołosionek, który przez 10 lat kierował Domem Kultury, podkreślił rolę całego zespołu.
– Dyrektor niewiele znaczy, jak nie ma dobrej załogi – powiedział. – Każdy dbał o wizerunek domu kultury, każdy miał swoje zadanie do spełnienia.
Wspomniał artystów goszczonych z tamtych lat: Bohdana Smolenia, kabaret Paka, czy Eleni.
Mówił też o dawnych współpracownikach i firmach partnerskich, których dziś już nie ma.
– Nie ma komu nawet dzisiaj podziękować. Ludzie podchodzili, firmy się pokończyły – przyznał Kołosionek.
Marek Jarosz kierował Domem Kultury przez niespełna trzy lata, od 1991 roku. Na scenie mówił przede wszystkim o tym, czego żałuje.
– Prawdopodobnie pośród wszystkich dyrektorów jestem rekordzistą, jeśli chodzi o ilość zwolnionych osób – powiedział. – Wstydzę się tego do dzisiaj.
Wyjaśnił, że decyzja o zwolnieniu 20 pracowników padła pod presją ówczesnych władz. „Panie Marku, technika spalonej ziemi, a potem budujemy” – tak przytoczył usłyszane wtedy słowa. – I spaliłem tę ziemię – przyznał Jarosz.
Paradoksalnie, właśnie w jego epoce – na fali przemian po 1989 roku – wschowska scena przyciągała największe nazwiska. Jarosz wspomniał koncerty Lecha Janerki i Krystyny Geppert. Przy tej ostatniej zapamiętał majówkowy pech: przyszła połowa sali, ale artystka i tak zaśpiewała.
– Parę razy rozmawiałem z Czesławem Niemenem, ale nie udało się go zaprosić – mówił z żalem.
W 1994 roku, po odejściu z Domu Kultury, Jarosz trafił do edukacji.
– Uciekłem do szkoły, do Staszica, i pracuję tam do dzisiaj – relacjonował. – Dom kultury to weekendy i wieczory, a szkoła ma swoje dzwonki. I to mi bardzo odpowiada.
Jacek Lisiak, dyrektor w latach 2003–2011, wspomniał inicjatywy, które przetrwały do dziś. Za jego kadencji powstał Uniwersytet III Wieku.
– Sądziłem, że sobie posidziemy, porozmawiamy, kawę wypijemy – relacjonował Lisiak. – A tu się okazało, że to wielkie wyzwanie.
Prężnie działała też sekcja modelarstwa okrętowego. Wschowa była wówczas trzonem kadry Polski – zawodnicy reprezentowali kraj w Francji, Holandii, Bułgarii i Rumunii. Instytucja odebrała w tamtym czasie wyróżnienie ministra kultury i medal marszałka województwa za zasługi dla kultury lubuskiej.
Na uroczystość nie dotarł Piotr Chałupka, zaproszony jako kolejny z byłych dyrektorów.
Zbigniew Iłowski przez 28 lat był związany z Centrum Kultury i Rekreacji. Jego sylwektę przywołał burmistrz Konrad Antkowiak:
– Od kiedy pamiętam, od kiedy mieszkam we Wschowie, symbolem domu kultury był pan Zbyszek Iłowski. Dla mnie jest ikoną tej instytucji.
Zbignieł Iłowski wykonał kilka piosenek, m.in. „Caruso” Lucio Dalli i „Quizás". Sala nagrodziła go oklaskami i poprosiła o bis.
– W tej instytucji zostawiłem właściwie bez mała pół mojego życia – powiedział ze sceny. – Ta nasza społeczność i ten gmach ma swoją duszę.
Wspomniał też współpracę z byłym dyrektorem Lisiakiem.
– Nieraz robiliśmy imprezy, coś się posprzeczaliśmy, a potem jak impreza wyszła, to braliśmy się w ramiona i cieszyliśmy się, że było dużo ludzi – mówił.
Dziś Iłowski śpiewa klasykę i współpracuje ze śpiewakami operowymi. Na poprzednim solowym koncercie w Wschowie bilety wyprzedały się w trzy dni.
Burmistrz Wschowy, opowiadając o własnych wspomnieniach z Domem Kultury, sięgnął do lat szkolnych.
– Mam to tak wryte w pamięć praktycznie jak traumę – mówił z uśmiechem na ustach. – Musiałem przejść przez całe miasto z ulicy Orzechowej na ulicę Daszyńskiego w stroju krakowiaka.
Wspomniał też kolumnę głośnikową, która podczas jednego z dziecięcych występów wywróciła się na scenę, i zgubione okulary, bez których dotrwał do końca pokazu. Sekcji modelarskiej próbował, ale wypisał się po tym, jak instruktor dwukrotnie połamał mu skrzydła.
Z ciepłem mówił natomiast o erze, gdy dyrekcję sprawował Marek Jarosz – Maanam z Korą i Wilki zagrali wówczas na scenie przy Niepodległości.
Program muzyczny otworzyła Liwia Tycner z utworem „W stronę gwiazd”. Na scenie wystąpiły też inne wychowanki Joanny Pawłowskiej z sekcji wokalnej CKiR – Lena Szyszkowiak i Marta Wrąbel. Przed publicnzością zaprezentowały się też chóry Kantylena i Lutnia.
Przez cały czas trwania uroczystości można było oglądać archiwalne zdjęcia, plakaty i dyplomy z różnych okresów działalności Domu Kultury, a także wystawę fotografii Marka Chwistka.
Życzenia złożyła też Państwowa Szkoła Muzyczna im. Karola Kurpińskiego reprezentowana przez Annę Muszkietę. „Niech Centrum Kultury i Rekreacji pozostanie miejscem spotkań, rozwoju talentów, radości i budowania więzi społecznych przez kolejne długie lata” – napisał w imieniu szkoły dyrektor Szymon Franek.
Uroczystość zamknęła ostatni dzień Dni Wschowy 2026.
Komentarze 0